Kiedy trafił do nas Szuwarek, wszyscy zachwycaliśmy się jego imieniem , potem poznaliśmy jego historię…
Ośmiomiesięczny maluch, nie miał łatwego życia, zamiast ciepłych pierzyn i drapania za uchem, była mokra, zimna ziemia i odpadki wygrzebywane ze śmietników. Pewnego dnia, trafił na sforę bezpańskich psów, które urządziły sobie na niego polowanie. Maluch dzielnie zmykał ile sił w łapkach, lecz siły zaczęły opuszczać małe, wychudzone ciałko. Ostatkiem sił, wdrapał się na najbliższe drzewo i miaucząc w niebogłosy, wzywał pomocy. Jego wołanie, usłyszeli przechodzący obok ludzie i wezwali straż. Strażacy dwoili się i troili, żeby uwolnić biedaka, lecz nienauczony obcowania z człowiekiem, maluch bronił się ile mógł i znowu zaczął uciekać. W efekcie, maluch wylądował w rzece, skąd tym razem, już skutecznie, wyłowili go ludzie z wielkim sercem dla zwierząt.
Przerażony, wychudzony, zziębnięty, trafił pod naszą opiekę. Teraz my, dwoimy się i troimy, żeby malucha doprowadzić do jak najlepszej formy. Ale czułe ręce naszych wolontariuszy (choć nieco podrapane), zaczynają działać cuda.  Przed maluchem leczenie i socjalizacja, na szczęście Szuwarek ma negatywne wyniki FELV i FIV
Szuwarek adoptowany w maju 2021r